Poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Imieniny: Lidia, August, Nikodem
Polityka krajowa

Po dwóch latach wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mocniej mówić w Europie

23.06.2026 Wideo
Po dwóch latach przerwy premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej spotkali się pod Budapesztem. Donald Tusk mówił o zaufaniu, lojalności i wspólnych interesach regionu.
Wideo Po dwóch latach wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mocniej mówić w Europie

Po dwóch latach przerwy wrócił formalny szczyt Grupy Wyszehradzkiej

Pod Budapesztem odbyło się pierwsze od dwóch lat formalne spotkanie szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. To ważny sygnał dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, bo V4 przez lata była jednym z najważniejszych formatów współpracy politycznej w tej części Unii Europejskiej. Do Grupy Wyszehradzkiej należą Polska, Czechy, Słowacja i Węgry, a wspólne występowanie tych państw miało już wcześniej wpływ na unijne negocjacje w sprawach istotnych dla mieszkańców regionu.

Ostatni szczyt z udziałem premierów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze. Dzisiejsze spotkanie pod Budapesztem było więc pierwszym takim formalnym szczytem od 2024 roku i zarazem próbą odbudowy politycznego dialogu po okresie wyraźnego ochłodzenia relacji. W praktyce oznacza to powrót do rozmów o tym, czy państwa naszego regionu są w stanie ponownie mówić jednym głosem w sprawach, które bezpośrednio przekładają się na ceny energii, politykę rolną, fundusze europejskie czy rozwiązania dotyczące migracji.

"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"

Donald Tusk, premier

Premier Donald Tusk podkreślił podczas spotkania, że przyszłość współpracy w ramach V4 zależy właśnie od odbudowy wzajemnego zaufania i lojalności między partnerami. To nie jest tylko deklaracja dyplomatyczna, ale wskazanie warunku, bez którego trudno wyobrazić sobie skuteczne wspólne działania. W relacjach między państwami regionu chodzi bowiem o zdolność do szukania porozumienia mimo różnic politycznych i mimo sporów, które w ostatnich latach osłabiały znaczenie tej grupy.

  • W skład Grupy Wyszehradzkiej wchodzą 4 państwa: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.
  • Spotkanie pod Budapesztem było pierwszym formalnym szczytem V4 od 2024 roku.
  • Poprzedni szczyt premierów państw V4 odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.

Tusk: region łączy więcej, niż dzieli

Szef polskiego rządu zaznaczył, że Grupa Wyszehradzka może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu europejskiej debaty. W jego ocenie każde z państw członkowskich może znów mieć realny wpływ na wydarzenia i decyzje podejmowane w Europie, jeśli współpraca zostanie odbudowana na trwałych podstawach. To szczególnie istotne dziś, gdy coraz więcej kluczowych spraw dla mieszkańców regionu rozstrzyga się na poziomie Unii Europejskiej.

"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"

Donald Tusk, premier

Premier zwracał uwagę, że mimo politycznych rozbieżności państwa V4 nadal mają szeroki katalog wspólnych interesów. Wśród najważniejszych obszarów wymienił bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To właśnie te tematy najmocniej dotykają zwykłych ludzi, bo od decyzji podejmowanych w Brukseli i od siły negocjacyjnej poszczególnych krajów zależą między innymi ceny prądu i ogrzewania, poziom wsparcia dla rolników, zasady wydawania środków unijnych czy sposób reagowania na presję migracyjną.

Dla mieszkańców takich miast jak Andrychów znaczenie tych debat nie jest abstrakcyjne. Polityka spójności to przecież pieniądze na lokalne drogi, transport publiczny, termomodernizację, inwestycje komunalne czy rozwój usług publicznych. Z kolei rolnictwo i energia mają bezpośredni wpływ na koszty życia rodzin, sytuację gospodarstw oraz ceny żywności. Jeśli kraje regionu potrafią uzgodnić wspólne stanowisko, ich głos w Unii staje się silniejszy, a szanse na obronę interesów mieszkańców rosną.

"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"

Donald Tusk, premier

Wspólne stanowisko może przełożyć się na energię, rolnictwo i fundusze unijne

W wystąpieniu Donalda Tuska wyraźnie wybrzmiało, że współpraca w ramach V4 przynosi najlepsze rezultaty wtedy, gdy opiera się na przekonaniu o dobrych intencjach partnerów. W praktyce chodzi o to, by cztery państwa regionu nie traktowały się wyłącznie jako sąsiedzi z odmiennymi interesami, ale jako grupa, która w najważniejszych sprawach potrafi wspólnie negocjować warunki korzystne dla Europy Środkowo-Wschodniej. Taka współpraca może wzmacniać pozycję regionu w Unii Europejskiej i skuteczniej reprezentować jego interesy na forum europejskim.

Najbardziej odczuwalne skutki wspólnego działania mogą dotyczyć właśnie tych dziedzin, które premier wskazał jako kluczowe. Bezpieczeństwo energetyczne oznacza stabilność dostaw i walkę o takie rozwiązania, które nie będą nadmiernie obciążać gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Polityka klimatyczna ma znaczenie dla kosztów transformacji energetycznej, dla przemysłu i samorządów. Migracja wpływa na bezpieczeństwo i organizację państwa, a polityka spójności to temat szczególnie ważny dla gmin i powiatów liczących na pieniądze z Unii na rozwój lokalnej infrastruktury. Rolnictwo pozostaje natomiast jednym z filarów gospodarki wielu części regionu, a od unijnych ustaleń zależy konkurencyjność producentów i opłacalność pracy na wsi.

"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"

Donald Tusk, premier

Ta wypowiedź pokazuje, że według polskiego premiera V4 ma być nie tylko platformą rozmowy między czterema państwami, ale także punktem odniesienia dla całej wschodniej flanki Unii Europejskiej i dla nowych państw członkowskich. Chodzi o przekonanie, że kraje średniej wielkości, działając osobno, mają mniejsze możliwości wpływania na decyzje największych graczy europejskich. Wspólny front zwiększa natomiast ich siłę negocjacyjną i daje szansę na skuteczniejsze bronienie własnych interesów w kluczowych sprawach.

"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"

Donald Tusk, premier

To właśnie ten wątek najmocniej wybrzmiewa po spotkaniu pod Budapesztem: powrót do współpracy ma sens wtedy, gdy przekłada się na konkretne decyzje. Dla zwykłych obywateli nie chodzi o samą symbolikę szczytu, lecz o to, czy wspólne stanowisko czterech państw pomoże w sprawach najbardziej praktycznych: rachunkach za energię, przyszłości funduszy unijnych, warunkach dla rolnictwa, polityce klimatycznej i bezpieczeństwie regionu. Spotkanie premierów pokazuje, że temat odbudowy znaczenia Grupy Wyszehradzkiej wraca do europejskiej agendy i może mieć wymierne konsekwencje także na poziomie lokalnym.